
Dziś przypomniało mi się coś... Pewien piękny wieczór mijających wakacji...
Pisałam już, że byliśmy na Mazurach. Przybliżyłam scenę na pomoście, dziś opiszę coś, co zdarzyło się wspaniałego, ciepłego wieczoru, gdy z Piotrem wracaliśmy z miasta do pokoju.
Była to rzadko uczęszczana betonowa droga. Zarówno z jednej, jak i z drugiej strony porastał ją las.
Wracaliśmy, trzymając się za ręce. To był wspaniały dzień i mieliśmy doskonałe humory. Nagle Piotr przystanął i pocałował mnie. A ja nabrałam ochoty na więcej!
Pociągnęłam go za sobą i weszliśmy nieco dalej, w las. Oparłam się o drzewo i przyciągnęłam go do siebie.
Piotr objął mnie w talii. Czułam jego delikatne dłonie pod moją bluzką. Przesuwały się coraz wyżej i zachłannie szukały moich jędrnych piersi. Znalazł je i pieścił czule.
[...]